System wsparcia dla producentów energii elektrycznej z OZE. Czym są i jak wygląda obrót zielonymi certyfikatami?

• Czym są zielone certyfikaty?

świadectwa pochodzenia to dokument, który potwierdza wytworzenie energii elektrycznej za pomocą odnawialnych źródeł energii. System zielonych certyfikatów obowiązuje w Polsce od 1 października 2005 roku. Obecnie zielone certyfikaty pełnią rolę elementu systemu wsparcia dla producentów energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii.

Nie dotyczą one produkcji energii cieplnej i paliw transportowych. Obrót prawami majątkowymi do zielonych certyfikatów umożliwia wytwórcom energii z OZE pozyskanie dodatkowych przychodów z tytułu produkcji zielonej energii. Zielone certyfikaty są prawem majątkowym powstającym w wyniku konwersji wydawanych przez Prezesa URE świadectw pochodzenia.

Świadectwo pochodzenia wydaje Prezes Urzędu Regulacji Energetyki za pośrednictwem operatora systemu elektroenergetycznego, na którego obszarze działania znajduje się odnawialne źródło energii. Do konwersji dochodzi każdorazowo po zarejestrowaniu ich w systemie rejestru, co skutkuje wygenerowaniem zielonych certyfikatów.

Moment generacji zielonych certyfikatów jest tożsamy z momentem wydania świadectw pochodzenia podmiotowi wytwarzającemu energię elektryczną w odnawialnym źródle energii. Zielone certyfikaty nie mają formy materialnej, dowodem jest jedynie zapis elektroniczny w systemie ewidencyjnym rejestru. Są instrumentem bezterminowym, podlegającym umorzeniu na życzenie jego posiadacza.

• Czemu służą?

Zakłady energetyczne w Polsce są zobowiązane wykazać się odpowiednim udziałem zielonej energii w bilansie energii elektrycznej dostarczonej do odbiorców. W roku 2013 było to 10,9%, a w kolejnych latach odsetek ten wzrósł. Zakład energetyczny może zakupić zieloną energię bezpośrednio od producenta energii odnawialnej lub zakupić zielone certyfikaty na Towarowej Giełdzie Energii.

Brak wykazania się odpowiednią ilością zielonych certyfikatów skutkuje koniecznością uiszczenia tzw. opłaty zastępczej. Jeśli obowiązek ten nie zostanie dopełniony, zakład energetyczny będzie musiał zapłacić karę.

• Jak w Polsce działa system zielonych certyfikatów?

Producent energii z OZE otrzymuje certyfikat za każdą wytworzoną jednostkę zielonej energii. Zielony certyfikat wydawany jest przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki, na wniosek wytwórcy a za pośrednictwem operatora energetycznego. Zielony certyfikat jest potwierdzeniem, że energia pochodząca od wytwórcy została wyprodukowana z odnawialnego źródła.

Każdy zielony certyfikat ma swoją cenę i można nim handlować. Tym samym, producent zielonej energii, może zaoferować sprzedaż zielonych certyfikatów dowolnemu podmiotowi. Cena zielonych certyfikatów ustalana jest przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki (URE) i jest bezpośrednio związana z wysokością opłaty zastępczej, której wysokość podawana jest do publicznej wiadomości do 31 marca każdego roku.

Obecnie trwają dyskusje nad zasadnością utrzymania systemu zielonych certyfikatów, jako mechanizmu wsparcia wytwarzania energii z OZE w Polsce. Ostateczny kształt regulacji, mających na celu wspomaganie zielonej energii, zostanie przyjęty w Ustawie o OZE, która ciągle opracowywana jest przez rząd.

• Jak wygląda obrót zielonymi certyfikatami?

Zielone certyfikaty są zbywalne i mogą stanowić przedmiot obrotu na odrębnym rynku. W Polsce odbywa się on na Towarowej Giełdzie Energii na specjalnie do tego zorganizowanym Rynku Praw Majątkowych. Można w nim uczestniczyć w dwojaki sposób – bezpośrednio lub za pośrednictwem domów maklerskich, będących członkami TGE i dopuszczonych do działania na Rynku Praw Majątkowych.

Obrót certyfikatami wynika z nałożonego przez Prawo energetyczne na operatorów systemu przesyłowego (OSP) i dystrybucyjnego (OSD) obowiązku zakupu energii ze źródeł odnawialnych oraz nałożonego na przedsiębiorstwa energetyczne zajmujące się wytwarzaniem lub sprzedażą energii elektrycznej odbiorcom końcowym obowiązku uzyskania i przedstawienia do umorzenia określonej ilości zielonych certyfikatów (Mechanizm wymagalnego portfela energii ze źródeł odnawialnych – ang. Renewable Portfolio Standard – RPS).

Umorzenia certyfikatów dokonuje w drodze decyzji administracyjnej Prezes URE po otrzymaniu od ich posiadacza odpowiedniego wniosku wraz z załączonym dokumentem od TGE stwierdzającym prawa majątkowe wynikające ze świadectw pochodzenia (wydawanym po zablokowaniu na koncie ewidencyjnym Rejestru Świadectw Pochodzenia praw majątkowych na wniosek członka)

Rejestracją oraz obrotem certyfikatami wynikającymi z zarejestrowanych świadectw zajmuje się Towarowa Giełda Energii SA. Prowadzi ona również rynek praw majątkowych, na którym sprzedawane i kupowane są prawa majątkowe do świadectw pochodzenia dla energii produkowanej ze źródeł odnawialnych lub kogeneracji. Kupować i sprzedawać mogą członkowie giełdy dopuszczeni do działania na rynku praw majątkowych, będący jednocześnie członkami rejestru świadectw pochodzenia. Należą do nich wytwórcy energii, zakłady energetyczne oraz spółki obrotu. Udział w obrocie certyfikatami biorą również domy maklerskie posiadające uprawnienia do handlowania nimi. Prawa majątkowe są notowane w systemie kursu jednolitego i w systemie notowań ciągłych.

Na rynku praw majątkowych nie obowiązują ograniczenia wahań kursów. Giełda zajmuje się również rejestrowaniem transakcji pozasesyjnych, czyli przeprowadzanych przez sprzedających i kupujących bez udziału giełdy. Rozliczeniem finansowym transakcji zawartych na zielonych certyfikatach zajmuje się Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych SA.

System świadectw pochodzenia (tzw. zielonych świadectw) został szczegółowo określony w rozporządzeniu Ministra Gospodarki z dnia 14 sierpnia 2008 r. (z późniejszymi zmianami) w sprawie szczegółowego zakresu obowiązków uzyskania i przedstawienia do umorzenia świadectw pochodzenia, uiszczenia opłaty zastępczej, zakupu energii elektrycznej i ciepła wytworzonych w odnawialnych źródłach energii oraz obowiązku potwierdzania danych dotyczących ilości energii elektrycznej wytworzonej w odnawialnym źródle energii (Dz.U. z 2008 r. Nr 156, poz. 969).

• Opłata zastępcza

Zamiast wywiązywać się z powyższego obowiązku przedsiębiorstwo energetyczne może uiścić opłatę zastępczą w wysokości 240 zł za każdą MWh różnicy między ilością energii, wynikającą z obowiązku przedstawienia do umorzenia świadectw pochodzenia energii z odnawialnych źródeł a ilością energii, wynikającą ze świadectw pochodzenia, które obowiązany podmiot przedstawił.

Opłatę zastępczą przedsiębiorstwo wnosi na rachunek Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, przy czym powinno to zrobić do 31 marca każdego roku za poprzedni rok kalendarzowy.
Jeśli przedsiębiorstwo energetyczne nie wywiąże się z powyższego obowiązku, Prezes URE może na nie nałożyć karę pieniężną w wysokości do

15% przychodu ukaranego przedsiębiorcy, osiągniętego w poprzednim roku podatkowym.
Na początku dekady opłata zastępcza (rosnąca co roku o wartość inflacji) była wyraźnym ograniczeniem dla wzrostu cen certyfikatów. W ostatnich latach ceny świadectw pochodzenia nawet się jednak o nią nie ocierały.
Opłata przekraczała bowiem 300 zł, a certyfikaty sprzedawano – w wyniku ich ogromnej nadpodaży – poniżej 100 zł/MWh. Mimo tego w ubiegłym roku posłowie (inspirowani przez państwowy koncern energetyczny Energa – jak sam przyznał jeden z projektodawców) w błyskawicznym tempie uchwalili ustawę, która gwałtownie obniżyła opłatę zastępczą (dziś to nieco ponad 48 zł) i wprowadziła mechanizm, zgodnie z którym będzie ona wynosić 125% średniej giełdowej ceny certyfikatów z poprzedniego roku.

Taki mechanizm, jak tłumaczyła sama Energa, miał zapobiec szybszemu wzrostowi cen zielonych certyfikatów i – co za tym idzie – większemu obciążeniu odbiorców energii elektrycznej. Rynek spodziewał się, że certyfikaty będą każdego roku drożeć o nie więcej niż 25%. Tymczasem tylko od stycznia ich cena wzrosła o ponad 100%, a od najniższego poziomu sprzed roku aż o 300%.

W pisanej na kolanie i uchwalanej w ogromnym pośpiechu na ostatnim posiedzeniu Sejmu przed wakacjami ustawie (ochrzczonej jako Lex Energa), zaszyto jednak błąd logiczny. Uniemożliwia on skorzystanie z opłaty zastępczej nawet, jeżeli certyfikaty na giełdzie są od niej wielokrotnie droższe. Ustawa mówi bowiem, że z opłaty nie można skorzystać jeśli cena certyfikatów z poprzedniego roku jest niższa, niż tegoroczna opłata obliczona jako 125% ubiegłorocznej ceny. Jedynym wyjściem z tej pętli jest przebicie przez certyfikaty średniorocznej ceny 300,03 zł, opłata zastępcza nie może bowiem przekroczyć tej wartości.
Na to się jednak jeszcze długo nie zapowiada.
W efekcie przypadkowego pozbawienia spółek energetycznych bezpiecznika w postaci opłaty zastępczej, muszą one kupować certyfikaty na rynku niemal po każdej cenie. Tylko Enea sama generuje w swoich elektrowniach wiatrowych i na biomasę tyle certyfikatów, ile potrzebuje dla swoich klientów. Pozostałe koncerny – PGE, Tauron i Energa – produkują ich o ponad połowę mniej, niż potrzebują.
Resztę muszą więc dokupić u bezpośrednio u wytwórców ekologicznej energii (np. w farmach wiatrowych należących do mniejszych producentów) albo na giełdzie.

Państwowe koncerny w ostatnich latach robiły jednak bardzo wiele, aby nie realizować wieloletnich umów na skup certyfikatów od mniejszych producentów. Przy niskiej giełdowej cenie certyfikatów po prostu im się to nie opłacało. Zakupy muszą więc teraz realizować na giełdzie, gdzie cena od wielu miesięcy rośnie.

• Malejąca nadpodaż podbija wartość certyfikatów

Certyfikaty na giełdzie drożeją, chociaż w obrocie jest ich tyle, że zaspokoiłyby zapotrzebowanie firm energetycznych na rok do przodu. Ogromny nawis świadectw pochodzenia to pokłosie m.in. dużo większej produkcji „zielonego” prądu, niż wymagały tego przepisy określające popyt na certyfikaty. To właśnie ich nadprodukcja sprawiła, ze ceny tak mocno spadły (o ponad 90% w latach 2011-2017).
Nadpodaż certyfikatów powoli się jednak zmniejsza. Z systemu wsparcia już dwa lata temu wykluczono duże elektrownie wodne i współspalające biomasę. Niskie ceny certyfikatów sprawiły, że biomasy w ogóle od dawna nie opłaca się spalać. Przez to produkcja prądu z tego paliwa od stycznia do maja tego roku spadła aż o 70% (1,5 TWh) w stosunku do analogicznego okresu 2015 roku. Panująca w Polsce susza istotnie ograniczyła także produkcję hydroelektrowni, a gorsza wietrzność zmniejszyła generacje farm wiatrowych

Rośnie natomiast popyt. Kolejny rok z rzędu przyrost zużycia energii elektrycznej w Polsce będzie oscylować w okolicach 2%. A to właśnie od zużycia energii w kraju liczy się obowiązek zakupu certyfikatów.

Przyszły rok będzie też kolejnym, w którym obowiązkowy udział „zielonej” energii wzrośnie – do 18,5% z obecnych 17,5%.
Jeszcze w tym roku ogłoszone zostaną ponadto tzw. aukcje OZE, dzięki którym elektrownie o rocznej produkcji nawet 2,5 TWh będą mogły przenieść się z systemu zielonych certyfikatów do bardziej stabilnego – z gwarantowanymi przychodami. To dodatkowo zmniejszy podaż świadectw pochodzenia energii z OZE.

Górka certyfikatów będzie dzięki temu topnieć, jednak kluczowe dla dalszego rozwoju sytuacji będą kolejne rozporządzenia wyznaczające obowiązek zakupu certyfikatów. Minister Energii powinien do końca sierpnia wydać takie przepisy na lata 2019 (najprawdopodobniej potwierdzając określony już obowiązek 18,5%) i 2020 (na który określona jest domyślnie wartość 19,5%, ale może ona zostać zmniejszona).
Poprawiający się rozkładu sił między koncernami energetycznymi, które w większości muszą kupować certyfikaty, a mniejszymi od nich producentami „zielonej” energii ma potencjał aby jeszcze podbijać giełdowe ceny. Jednak utrzymanie takich nastrojów będzie zależało od tego, czy sprzedający mają silne nerwy, a kupujący i ich właściciel twardą skórę.

W ostatnim projekcie ME zapisało powiązanie wysokości opłaty zastępczej z rynkową ceną energii. Jak uzasadniał resort, w 2018 r. doszło do sytuacji, w której zarówno cena energii, jak i kurs certyfikatów wzrosły, co mogło prowadzić do nadmiernego wsparcia dla OZE i wysokich kosztów systemowych, przerzucanych następnie na odbiorców. Planowana zmiana zakładała, że przychody istniejących instalacji wiatrowych ze sprzedaży energii i certyfikatów, czyli wsparcia, nie będą łącznie przekraczały 312 zł/MWh.
Propozycja spotkała się z krytyką branży OZE. Z jej wyliczeń wynika, że przychody farm wiatrowych nigdy nie sięgną 312 zł/MWh, ponieważ muszą oni odliczyć od każdej sprzedanej megawatogodziny 20 zł jako tzw. koszt profilu. A zgodnie z szacunkami firmy doradczej TPA, przy tak ograniczonych przychodach 63 proc. farm wiatrowych działających w systemie certyfikatów przyniesie straty, a 77 proc. będzie miało kłopoty z obsługą długu i spłatą kredytów. Inwestorzy wskazywali też, że sama publikacja zapowiedzi zmian zbiła rynkową cenę certyfikatów ze 150 do 80 zł, co od razu odbiło się na ich przychodach.

• Jak wyglądały zielone certyfikaty w ubiegłym roku?

Zielone Certyfikaty pod koniec 2018 roku miały kusząco wysoką cenę! Średnia ważona cena na sesjach Rynku Praw Majątkowych w listopadzie 2018 roku wyniosła 156,28 zł/MWh, co oznacza wzrost o 15,31 zł/MWh względem października.
Z kolei w październiku wyniosła ona dla zielonych certyfikatów 140,97 zł/MWh. We wrześniu cena ta wyniosła 129,30 zł/MWh. W sierpniu ubiegłego roku kosztowały 125,45 zł/MWh, a w lipcu 90,15 zł/MWh. Ostatni raz spadek cen zielonych certyfikatów zanotowano w czerwcu, kiedy to ich cena średnioważona była na poziomie 72,62 zł/MWh. Było to o 5,05 zł/MWh mniej niż w maju 2018 r.
W grudniu cena ta spadła względem listopada o 3,21 zł/MWh, do poziomu 153,07 zł/MWh.

Przypomnijmy, że w maju 2013 roku wartości zielonych certyfikatów rekordowo sięgały nawet ponad 180 PLN/MWh. Jesienią tego samego roku ich mocno została mocno wywindowana. Na początku, w październiku 2013 roku – ich wartość przekroczyła 200 PLN/MWh (207 PLN/MWh), by w listopadzie podrosnąć jeszcze wyżej, do poziomu 211 PLN/MWh.
Średnia cena w 2018 wyniosła ponad 100 zł!
Cena średnioważona na sesjach Rynku Praw Majątkowych wyniosła w 2018 roku dla zielonych certyfikatów (instrumentu PMOZE_A) 103,82 zł/MWh! Jest to kwota o 64,99 zł/MWh więcej w porównaniu do roku 2017.
Wolumen obrotu samymi zielonymi certyfikatami ukształtował się w roku 2018 na poziomie 30 051 917 MWh. Stanowi to spadek o 4 024 MWh (0,01 proc.) w stosunku do roku 2017.

• Zielone certyfikaty w 2019 roku.

W pierwszym kwartale 2019 r. ceny zielonych certyfikatów systematycznie spadały, schodząc w marcu do poziomu najniższego od połowy 2018 r. Jednak po decyzji Ministerstwa Energii ws. opłaty zastępczej trend się odwrócił, co potwierdzają notowania z kwietnia, kiedy na Towarowej Giełdzie Energii odnotowano też najwyższe w tym rokum, miesięczne obroty certyfikatami przyznawanymi za produkcję energii odnawialnej.
Po systematycznym wzroście cen zielonych certyfikatów notowanym na Towarowej Giełdzie Energii w ubiegłym roku, do ponad 150 zł/MWh pod koniec 2018 r., w pierwszych trzech miesiącach 2019 roku certyfikaty systematycznie taniały, schodząc w marcu poniżej 90 zł/MWh.

Sytuacja zmieniła się pod koniec marca, gdy Ministerstwo Energii wycofało się z zaproponowanej w projekcie nowelizacji ustawy o OZE, niekorzystnej dla producentów energii odnawialnej zmiany sposobu wyliczania opłaty zastępczej. W efekcie w krótkim czasie ceny certyfikatów w notowaniach sesyjnych wzrosły o około 50 zł/MWh.
W ubiegłym miesiącu ceny certyfikatów utrzymywały się na poziomie z końca marca. Cena średnia ważona w kwietniu wyniosła dla instrumentu PMOZE_A 133,53 zł/MWh, co oznacza wzrost o 37,15 zł/MWh względem marca.
Wolumen obrotu zielonymi certyfikatami w kwietniu ukształtował się na poziomie 2 706 190 MWh, o 1/4 wyższym niż w kwietniu ubiegłego roku, a także niemal o 1/2 wyższym niż w marcu br.
W pierwszych notowaniach sesyjnych z kwietnia średnie ceny zielonych certyfikatów utrzymują się niewiele powyżej średniej ceny z kwietnia, wynosząc około 135 zł/MWh.

Na rynku zielonych certyfikatów utrzmuje się przy tym nadal ogromna nadpodaż. Nadwyżka certyfikatów wydanych nad umorzonymi ponownie wzrosła wyraźnie w ubiegłym miesiącu.
Jeszcze w marcu wystawiono certyfikaty odpowiadające wyprodukowaniu 1,096 TWh energii odnawialnej, natomiast umorzono certyfikaty na 2,707 TWh. Nadpodaż spadła na koniec marca do poziomu 27,347 TWh, przy czym zablokowane do umorzenia były certyfikaty na 1,241 TWh.
Natomiast w kwietniu wystawiono certyfikaty odpowiadające produkcji 2,62 TWh, natomiast umorzono jedynie 0,22 TWh, a zablokowano do umorzenia 0,92 TWh.
Na koniec ubiegłego miesiąca nadpodaż certyfikatów wystawionych nad umorzonymi wynosiła 29,74 TWh, a zablokowane do umorzenia były certyfikaty na 1,81 TWh

Teraz, w opublikowanym przez ME projekcie rozporządzenia dotyczącego obowiązku OZE na lata 2019-2020 utrzymuje się obowiązek na przyszły rok na poziomie 18,5 proc. dla wszystkich źródeł odnawialnych z wyłączeniem biogazu rolniczego, dla którego odrębny obowiązek ma nadal wynosić 0,5 proc.

Natomiast w zakresie obowiązku na rok 2020 resort energii proponuje wartości na poziomie 19,5 proc. dla wszystkich OZE z wyjątkiem energii z biogazowni rolniczych, dla której utrzymana ma zostać wartość 0,5 proc.
Ministerstwo Energii skierowało projekt rozporządzenia dotyczącego obowiązku OZE na lata 2019-2020 do konsultacji społecznych zaplanowanych tylko do 24 sierpnia. W treści projektu rozporządzenia zapisano, że ma ono wejść w życie już za tydzień, w dniu 31 sierpnia.

Jak tzw. obowiązek OZE ma się do faktycznego udziału zielonej energii elektrycznej w krajowej konsumpcji energii. Ostatnie dane Głównego Urzędu Statystycznego, które to wyjaśniają, obejmują rok 2016. Wynika z nich, że udział OZE w skonsumowanej w 2016 r. energii w elektroenergetyce w naszym kraju wyniósł 13,36 proc.

Tymczasem aby wypełnić swoje zobowiązania w Unii Europejskiej, Polska do 2020 roku musi osiągnąć 15-procentowy udział OZE w energii konsumowanej łącznie w elektroenergetyce, transporcie i ciepłownictwie. W roku 2016 według GUS doszliśmy do poziomu 11,3 proc.

Mając na uwadze zwłaszcza duży deficyt energii odnawialnej w transporcie (niecałe 4 proc. w roku 2016), aby osiągnąć ogólny cel OZE na rok 2020, udział zielonej energii w elektroenergetyce – której dotyczy obowiązek OZE – powinien być znacznie wyższy niż 15 proc.

Skontaktuj się z nami:

Tags: , , , ,